close
Strona korzysta z cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookies w Twojej przeglądarce.

Jak to napisać - podwójne zwycięstwo Kazika

W finale konkursu ortograficznego "Jak to napisać" uczniowie Kazika odnieśli pełne zwycięstwo. Dwa pierwsze miejsca zajęli nasi mistrzowie ortografii.

21 marca 2017 odbył się organizowany przez  WCK Konkurs Ortograficzny w kategorii szkół ponadpodstawowych. Do konkursu przystąpiło 5 naszych reprezentantów: Julia Kasielska z Ic, Karolina Boduszek Ic, Natalia Borek IIa, Damian Ptak z IIb, Dominika Dobrowolska z III a. Wytypowani uczniowie najpierw wygrali eliminacje klasowe, a następnie szkolne.

Pani Sylwia Malinowska, która przygotowała tekst dyktanda i prowadziła konkurs, stwierdziła, że skoro dziś jest pierwszy dzień wiosny tekst dyktanda nie będzie ani długi, ani trudny. Faktycznie uczniowie napisali dyktando w 20 minut i po półgodzinnych obradach jury już były wyniki.

Nasi uczniowie okazali się bezkonkurencyjni: pierwsze miejsce zdobyła Julia Kasielska z klasy I c ( która zrobiła tylko 1 błąd),  a miejsce drugie Damian Ptak z klasy II b. Gratulujemy.  

Przeczytajcie tekst dyktanda i osądźcie sami, czy już za rok nie spróbujecie swoich sił w tym konkursie.

 

TEKST DYKTANDA z Konkursu Ortograficznego "Jak to napisać":

Kłusownictwo

         Jedną z niewielu pasji Tomka było kłusownictwo. Ubóstwiał ciche łażenie po omacku. Nieraz po ciemku przebiegał na przełaj rozległą łąkę ozdobioną trzema rozłożystymi miłorzębami. Pod drzewami leżało mnóstwo zeschłych liści, które uwielbiał rozgrzebywać i rozrzucać w poszukiwaniu różnych żuczków. Na ogół znajdywał nieliczne okazy, które w okamgnieniu wpychał do miniworka zszytego z odciętych rąbków chustek. Tej nocy nadaremnie ruszył na łów. Szczęście w ogóle mu nie dopisywało. Znalazł tylko jedną nieżywą dżdżownicę. Położył się więc na wznak i na pewno zasnąłby, gdyby nie niespodziewany atak puszczyka. Ptak z cicha zbliżył się do Tomka. Zauważywszy kąsek niewart uwagi, znienacka machnął od niechcenia skrzydłami i odfrunął. Tomek odetchnął z ulgą. Żal mu było ruszać z powrotem, ale nadchodził poranek i lada kto mógł być świadkiem nielegalnego polowania na chitynowe pancerzyki. Chłopiec obiecał sobie, że wróci tu kiedy indziej.

wstecz